Wiedza Archives - Marcin Mańka Akademia Komunikacji i Wizerunku - Coaching

Marcin Mańka Akademia Komunikacji i Wizerunku – Coaching

Arystoteles w storytellingu

Czy wiesz, że każdy bestseller zamkniesz w retorycznym trójkącie Arystotelesa, czyli trzech strategiach przekonywania? Brzmi enigmatycznie, ale tak naprawdę rzecz polega na tym, by każda historia zasadzała się na autorytecie (etos), była bogata w emocje (patos) oraz odwoływała się do faktów i dzięki temu stawała się wiarygodna i łatwa do udowodnienia (logos). Nie wyważaj zatem otwartych drzwi. Od tysięcy lat są już otwarte na oścież. Możemy przez nie razem przejść, abyś bliżej poznał starożytne zasady retoryczne, tak dobrze wplecione we współczesne opowieści.

Każda dobra historia ma swój etos

Etos to nic więcej jak wiarygodność i budowanie wartości marki, produktu. To ma być opowieść nie o cechach, ale o przesłaniu. Taka z drugim dnem. Bo przecież oprócz zysku liczy się coś więcej. Opowieść musi zawierać w sobie element autorytetu. Konstruuj ją tak, aby właśnie on ją uwiarygadniał. Ale na samym początku odpowiedz sobie na pytanie. Jak zarządzać obsadą, by znaleźli się tam bohaterowie godni zaufania?  Pomoże Ci w tym ludzki mózg. Wykorzystaj fakt, że czasami chodzi na skróty. Niejednokrotnie też lubi wypierać pewne fakty zwłaszcza wtedy, gdy napotyka na przeszkodę poznawczą. Odpowiada za to tzw. efekt ekspozycji i substytucja. Ten pierwszy mechanizm polega na stosowaniu pewnych uproszczeń (Zajonc, 1968). Chodzi zwyczajnie o to, że każdy z nas woli bodźce, z którymi styka się częściej. Nie musi sobie zdawać z tego sprawy. Z kolei substytucja (od łac. substituere, podstawić) to nic innego jak zastępowanie nieosiągalnych celów  łatwiejszymi. Może przejawiać się też tym, że w miejsce pożądanego „obiektu” pojawia się ten, który jest znany i na wyciągnięcie ręki. Sublimacja, według teorii psychoanalizy, jest nieświadomym mechanizmem obronnym. Zastosowanie jej zmniejsza napięcie lub w ogóle je redukuje. Przynosi ulgę.

Opowieść wyzuta z emocji (patosu) nie istnieje

Chodzi o to, by emocje zakorzeniły się w narracji. Nie bój się ich.  Twoja opowieść musi je nie tylko pokazywać, ale także wywoływać. To one są silnym impulsem do działania. Emocje często są nadrzędne wobec rozumu. Opowieścią aktywizujesz pierwotną część mózgu (hipokamp, część układu limbicznego). Odwołujesz się do mocnych stanów – radości, gniewu, strachu, zachwytu, lęku, niepewności.  Dzięki temu historie zapadają gdzieś głęboko, a w najmniej oczekiwanym momencie uaktywniają się. Emocje to lont, który musisz zapalić. To one tworzą napięcie, po którym, według klasycznych reguł konstrukcji dramatu, musi przyjść oczyszczenie (katharsis). To prysznic, który przynosi ulgę odbiorcom. Warto wiedzieć, że im mocniejsze emocje, tym efektywność przekazu wyższa.

Uważaj jednak na jedną rzecz. Nie każda emocja sprzedaje! Słabym sprzedawcą jest smutek. Możesz oczywiście wpleść go w opowiadanie, ale pod warunkiem, że wykonasz pewien zabieg. Jest to tzw. emocjonalny łuk. Poprowadzisz odbiorców od emocji negatywnych przez te neutralne aż do pozytywnych.

Odmieniaj emocje na wszystkie możliwe sposoby

Przyjrzyj się stopniowaniu emocji i ich różnym odmianom. W znanym w psychologii kole emocji[i]  podstawowe  stany emocjonalne (na zasadzie przeciwieństw) to :

  • cierpienie i ekstaza,
  • nienawiść i podziw,
  • wściekłość i przerażenie
  • czujność i zadziwienie

Są one wyjściem dla tych pośrednich. I tak, ekstaza może tracić intensywność i przerodzić się poprzez uczucie radości w błogość. Wściekłość w gniew i wzburzenie. Nienawiść w obrzydzenie, a potem w nudę. Masz niezwykle bogatą paletę. Wystarczy z niej umiejętnie korzystać, by Twoje historie poruszały, bawiły, ciekawiły.

Uważaj na język

Język, czyli słowa bywają cudownym wyzwalaczem emocji. W opowieści są nieocenionym ich źródłem. Przekonaj się sam. Opisujesz to samo zdarzenie:

„Ruszyła tak gwałtownie ręką, że kubek spadł na ziemię”

„Ruszyła tak gwałtownie ręką, że kubek huknął o ziemię”

Zmiana jednego wyrazu powoduje inny dźwięk w uszach, ale przede wszystkim inny obraz przed oczami.

Język jest użyteczny do przemycania w nazwach pewnych zakodowanych treści. Samo nazwisko bohatera może wiele o nim powiedzieć. W nim ukryć możesz jego charakter. Kopciuszek (kocmołuch), Kakofonix (fałszujący bard) Włóczykij (wędrowiec), osiołek z Kubusia Puchatka to w oryginale Eeyore (czyt. ior), a jaki odgłos wydaje osioł?

Muminek to obły kształt, Harpagon (inaczej Skąpiec), czyli bohater Moliera oznacza osobę z zakrzywionymi palcami. Wyobrażasz sobie tę postać?

Słowo jest bardzo pojemne. Mieści w sobie wiele cech, ale komunikacja językowa zawiera w sobie pewne pułapki. Ot chociażby taką, że ludzie nie zobaczą czegoś, czego nie potrafią nazwać.

„W świetle słońca południa cyjanowa suknia dodała głębi jej spojrzeniu”.

Jakie oczy miała dziewczyna? Piwne, niebieskie a może zielone?

W każdej bajce schowaj prawdę, czyli logos

Snuj opowieść przez pryzmat własnych doświadczeń. Zakotwicz ją najlepiej na fakcie, który da się w jakiś sposób uwiarygodnić – osobą, wydarzeniem bądź nauką. Niech to będzie rdzeń opowieści. A potem wokół tego zbuduj wątki poboczne. Posługuj się z wyczuciem, by styl nie stał się zbyt barokowy: metaforami, anegdotami i porównaniami. Takie figury retoryczne przemawiają najlepiej do wyobraźni człowieka. Daty, liczby, odległość w opowieściach zamień np. na porównanie. Nieliczni zapamiętają ile waży przeciętnie DNA człowieka. Ale jeśli powiesz, że to dokładnie tyle, co przeciętnie Twoja koszula (150gr) lub tyle, ile stracisz po opróżnieniu pęcherza lub oddaniu krwi (150 ml) to z pewnością ten fakt tkwi na długo w pamięci każdego odbiorcy.

Podsumowanie:

Posługiwanie się narzędziami retorycznymi jest prostsze niż myślałeś. Jeśli tylko uzmysłowisz sobie, że to proste trzy filary i większość sytuacji, których doświadczasz możesz na nich osadzić. Po pierwsze chodzi o nic więcej, jak tylko to, abyś wykorzystywał własne doświadczenie i fakty, które uwiarygadniają przekaz. Po drugie, abyś poruszał emocje i to nie tylko za pomocą przedstawianych obrazów, ale również odpowiednio dobranych słów. Po trzecie, abyś lepił historię w oparciu o autorytet, wartości – bezpieczeństwo, stabilność, miłość etc. Wszystkie te, które przemawiają do odbiorców i są im bliskie.

 

[i] Tkaczyk, P.(2018), Narratologia, PWN, 115, PWN, 115

Równoboczny trójkąt storytellingowy – narrator, opowieść, widownia

Nawet najlepsza historia nie sprzeda się sama. Potrzebuje dobrego narratora, który w atrakcyjny i przystępny sposób przekaże swoją opowieść. Wymaga też widowni, która przyjmie ją oklaskami. Umiejętne wyważenie i dopasowanie tych nieistniejących bez siebie elementów zapewnia dopiero sukces fabule oraz to, że nie schodzi przez długi czas z afisza. Ich spinaczem niezmiennie, bez względu na ich charakter, są emocje. Bez tych ulotnych stanów nie ma szans na zbudowanie porozumienia między widzami a narratorem.

Narrator, czyli aktor na scenie

Narrator to aktor grający w monodramacie. Jego osobowość, aparycja, sposób mówienia odciska spore piętno na historii. Aktor kształtuje opowieść, nadaje jej dynamikę, dramaturgię, charakter. Im lepszy scenariusz, tym większe zainteresowanie publiczności. Im lepszy aktor, tym liczniejsza publiczność. Wartość aktora poznaje się po talencie, warsztacie pracy, zaangażowaniu na scenie, ale także zdolności polegającej na utożsamieniu się z widownią.

Opowieść to pomost, po którym stąpa narrator z widownią

Opowieść to pomost rozwieszony między narratorem a widownią. To esencja. Zasadza się na niezmiennych elementach: nauce (morale), bohaterach (dobrych, złych), najważniejszym wydarzeniu (kulminacji), zwrotach akcji. Dobra opowieść musi mieć bohatera (niekoniecznie rzeczywistego), który przeżywa emocje. Najlepsze historie przenoszą nas do jej środka.

Owacja na stojąco lub gwizdy

Widownia to ludzie z bagażem doświadczeń. To nie martwy rekwizyt. To osoby z indywidualnymi przeżyciami, doświadczeniami, oczekiwaniami. Dobry narrator wie, kto siedzi po drugiej stronie. Dlatego dobiera opowieść do widowni. Żongluje przekazem. W opowiadaniu zachowuje elastyczność i czujność. Potrafi w odpowiednim momencie zmienić wątek, rozbudować go albo skrócić. Dobiera środki wyrazu: język, gesty, mimikę. Wszystko po to, by porwać publiczność. Chodzi o to, by widz czekał z niecierpliwością na kolejną opowieść. Nie chciał opuszczać tego teatru. Czuł niedosyt i nagradzał historię oklaskami.

Przedstawienie na żywo lub z nagrania

Doceń, jeśli masz przed sobą żywiołową publiczność, bo możesz ją wciągnąć na bieżąco w opowieść. Nie zawsze jednak taka relacja jest możliwa. Forma kontaktu narratora z publiką może przybierać dwie odmiany[i] :

  • bierny odbiór opowieści – narrator i odbiorca znajdują się w innym czasie i miejscu, pomiędzy nimi jest medium, przekaźnik (np. reklama, artykuł prasowy, radio)
  • odbiorca zanurzony w doświadczeniu, będący częścią rozgrywających się wydarzeń (wykład, warsztat, konferencja). Silniejsze zaangażowanie.

Siła rażenia opowieści zależy też od samej widowni i jej zaangażowania. Połączenie pomiędzy nimi może wyglądać następująco:

  • powtarzana opowieść– oglądanie, słuchanie po raz kolejny tej samej wiadomości (film, reklama)
  • improwizowana opowieść – zmienia się pod wpływem widza. To najbardziej angażująca widza opowieść (np. warsztat, występ na żywo, zebranie, spotkanie biznesowe)

Autostrada, ślepa uliczka, czy wyboista droga?

Twoja opowieść potrzebuje odpowiedniej drogi, by trafić bez pudła do celu. Zastanów się zawsze, gdy już spakujesz swój najcenniejszy bagaż do walizki (story),  którędy i jak z nią pojechać, by nie wylądować w ślepej uliczce. Do wyboru masz wiele dróg:

  • kanał synchroniczny (komunikacja w czasie rzeczywistym) – czat w mediach społecznościowych, rozmowa telefoniczna, transmisja na żywo w telewizji (ekran z czatem)
  • kanał asynchroniczny (czas dotarcia późniejszy niż nadanie) – korespondencja, film, audycja. (kino)
  • kanał jednostronny – nie masz możliwości reakcji tym samym kanałem. Po przeczytaniu poruszającego artykułu w gazecie nie jesteś w stanie od razu odpowiedzieć. Reakcja jest mocno opóźniona.(ktoś czytający gazetę)
  • kanał dwustronny – reagujesz na bieżąco. Rzucasz coś do słuchawki, prosisz o wytłumaczenie zawiłej sprawy na wykładzie, zadajesz pytanie na konferencji. (dziennikarz na konferencji prasowej)
  • kanał publiczny – nie tylko ty masz dostęp do historii. Jest Was wielu. (billboard)
  • kanał prywatny – opowieść skierowana tylko do Ciebie, do rąk własnych (list)

Do newslettera nie wrzucaj długich wielowątkowych opowieści, w mediach społecznościowych tasiemcowych historii z morałem. Tam liczy się krótkie, mięsiste „bang”.

Emocjonalna więź z widownią

Dobrze wiesz, że jedno zdanie może doprowadzić Cię do łez, salwy śmiechu lub zasmucić. Emocje są jak zaraza. Szybko przechodzą na drugiego człowieka. Nie pojawiają się samoistnie, ale są odpowiedzią na bodziec  Najlepiej, by zmieniały się wraz z opowieścią, a żadna z nich nie była dominującą. Wywołuj te stany, ale pamiętaj, że pomimo tego, że są one uniwersalne, nie u każdego człowieka w tym samym stopniu pojawiają się. Poza tym to, co kiedyś nas przerażało – groźny drapieżnik, burza zostało okiełznane i  nawet na dzieciach już nie robi wrażenia. Przysmak polski „flaki” (uznane za najbardziej obrzydliwe danie na świecie) w niejednym Polaku wywołuje łaknienie, a w cudzoziemcach, no cóż  (pisząc bardzo eufemistycznie), ogromny niesmak.

Pewne lustro i wyzwalacze emocji – engramy

W opowieściach możesz bazować na engramach oraz niezawodnych neuronach lustrzanych. Te pierwsze to zakodowane w genach informacje o jednoznacznym przekazie. Nie wymagają zawiłych tłumaczeń. Działają wszędzie i na każdego. Przecież najbardziej niewinne będzie zawsze dziecko z dużymi oczami.

Jeśli chodzi o neutrony lustrzane, to odpowiadają one za rozprzestrzenianie się emocji. Wystarczy, że słyszysz lub obserwujesz pewne zachowania, a Twój mózg pracuje jakbyś w nich faktycznie uczestniczył. Zatem „.( …) emocje powodowane przez dobrze skonstruowane opowieści są nie do odróżnienia od tych prawdziwych”[ii].

Podsumowanie:

Posiadasz dużą moc, bo jako narrator zarządzasz reakcjami widowni. Docierasz do ich wyobraźni właśnie dzięki wydobywaniu i poruszaniu emocji. Budujesz napięcie. Angażujesz ją i wciągasz. Czeka zniecierpliwiona na kulminację, którą im dajesz (świetnie). A potem oczyszczasz z nich „katharsis”(doskonale). Emocje w opowieściach grają pierwszoplanową rolę. Nie Ty. Bez nich nie stworzysz porozumienia z odbiorcami. Nie wstydź się też tego, że opowieść i Ciebie porusza. Tym lepiej. Przeżywaj ją razem z odbiorcami. Boisz się demonów, pająków, śmierci? Niech ludzie to zobaczą. Przecież jesteś taki sam jak oni. Dlatego Ci wierzą i ufają. Swoją opowieść zbuduj tak, by pasowała do kanału, przez który przychodzi na świat.

[i] Tkaczyk, P.(2018), Narratologia, PWN, 132- 136

[ii] Ibidem, 17

Siedem przypraw – wyzwalaczy w storytellingu

Dobra treść to nie wszystko w storytellingu. A nawet trochę za mało, by zostawić po sobie ślad w odbiorcach. Oczywiście niejedna historia wciąga i mocno angażuje, ale potrzeba ją jeszcze odpowiednio doprawić. W przyprawach (wyzwalaczach) właśnie tkwi sekret.[i] Zatem jakich przypraw użyć, by fabuła stała się najwykwintniejszą i przez przysłowiowy żołądek trafiła do serca odbiorcy? Otóż takich, których smak pamięta się długo. Muszą pobudzać zmysły i sprawiać, że chce się ich zawsze używać.

Ziarenko pieprzu – pożądanie

To uwodzenie oczekiwaniem na przyjemność. Odbiorca dobrze zdaje sobie sprawę, że ta chwila na pewno zaraz się wydarzy i czeka na nią w napięciu z wypiekami na twarzy. Boi się cokolwiek innego zrobić, by mu czasem nie umknęła, by jej nie przeoczył.

Kiedy chcesz stworzyć owe pożądanie wykorzystuj wszystkie zmysły. Odwołuj się do pięknych obrazów, wykwintnego smaku, pięknych dźwięków, miłych zapachów i przyjemnego dotyku. Spraw, by odbiorca jak małe dziecko uparł się, że tego chce. Ogranicz w nim analityczne umiejętności. Graj głównie na emocjach.

Odrobina chilly – niepokój

Wynika z nieuchronności pewnych wydarzeń. Wszczynasz alarm, bo ktoś jest w niebezpieczeństwie. Grożą mu negatywne konsekwencje. Możesz zjeść obiad albo stać się obiadem. Na dobrą sprawę nie masz wyjścia. Co więcej musisz reagować natychmiast. W przeciwnym przypadku coś Ci umknie albo na odwrót – wydarzy się coś strasznego. Wykorzystuj prosty mechanizm: „teraz albo nigdy”. Drugi raz nie dostaniesz takiej szansy. Pamiętaj, by Twoi bohaterowie podejmowali jak najczęściej działania pod wpływem zagrożenia.

Niepokój u odbiorcy spotęguj określeniem konsekwencji postępowania oraz podaniem czasu, kiedy to, co nieuniknione wydarzy się (np. o godzinie dwunastej czar pryśnie). Stopniuj zagrożenie. Pokazuj, że ten straszny moment zbliża się nieuchronnie. Skup się raczej na opisywaniu tych najbardziej przerażających konsekwencji niż tych najbardziej prawdopodobnych. Narastające napięcie niech stanie się niech stanie się podstawą dla znalezienia pozytywnego wyjścia z sytuacji.

Garść kardamonu – tajemniczość

Kusi pytaniami, na które nie znajdujesz odpowiedzi. Takie historie są najbardziej intrygujące: „kto zabił?”, „kto jest ofiarą?”, „czy mu się udało?”. Obudź przede wszystkim ciekawość. Nie podawaj rozwiązań na talerzu. Uchyl rąbka tajemnicy, ale nie wyjaśniaj wszystkiego do końca. Niech bohater ma „jakąś” przeszłość. Być może też niepewną przyszłość. Dawkowanie informacji wzbudza ciekawość odbiorcy.

Słupek szafranu – prestiż

Nie jest dla każdego. Trzeba sobie na niego zasłużyć. Cenimy i respektujemy (niekoniecznie przyznając się do tego) rangi, tytuły, dorobek. Im bardziej coś jest dla nas nieosiągalne i poza zasięgiem, tym wydaje się dla nas atrakcyjniejsze. Wywołuje tęsknotę, czasem pożądanie, nieraz nawet zazdrość. Lubimy słuchać o niedostępnych dla nas skarbach, odległych zakątkach, niezwykłych bohaterach, herosach dokonujących rzeczy wielkich.

Szczypta soli – władza

Skupiamy się na tych, którzy sprawują nad nami kontrolę. Dobrze ich znamy i identyfikujemy. Z drugiej strony przyglądamy się uważnie temu, nad czym nie mamy kontroli albo temu, co może nam ją dać. Jeśli widzimy, że ktoś potrafi pokierować naszym życiem, często podporządkowujemy się. Władza od zawsze jest magnesem, który skupia i przyciąga uwagę. Wykorzystaj to.

Liść lubczyku – występek

To zakazany owoc. Wiadomo przecież, że taki smakuje najlepiej. Ciągle słyszymy: „tego nie wolno, tamtego nie wolno”. W opowieściach można wszystko.  Dotknąć rozpalonego węgla i nie oparzyć się. Doczepić sobie skrzydła i polecieć. Możesz sprowadzać na manowce i z nich wracać. Budować tabu, o którym nie można mówić, bo ktoś zginie. Być kontrowersyjnym. W życiu codziennym być może nie masz na to odwagi.

Laska wanilii – zaufanie

Napawa równowagą i pewnością. Budujesz je na zdrowej relacji, ale najpierw musisz stworzyć nić porozumienia. Potrzebna jest bliskość. Bądź autentyczny i  przekonujący. Powtarzaj. Cierpliwie tłumacz, jeśli jest taka potrzeba i spraw, by każdy niezdrowy przekaz był niegodny uwagi.

Podsumowanie:

Gdy budujesz historię, pomyśl jak przyciągnąć uwagę odbiorców. Na początku możesz powiedzieć, że wiesz o czymś bardzo ważnym. Zarzuć przynętę. To na pewno zadziała. Ludźmi przecież rządzą pewne prawidłowości i schematy, które z dużym prawdopodobieństwem pozwolą Ci dotrzeć do większości osób. Tajemnica, w oparciu o potrzebę domknięcia poznawczego powoduje, że nieustannie myślimy nad zakończeniem. Prestiż, jak mówi reguła niedostępności, sprawia, że to, co wydaje się być poza zasięgiem, jest postrzegane jako bardziej atrakcyjne. Przy odpowiednim doprawieniu swojej historii umiejętnie zbudujesz napięcie i utrzymasz uwagę na wysokim poziomie. Pamiętaj jednak, by zachować umiar w jej doprawianiu.

[i] Hogshead, S. (2011), Zafascynuj ich! 7 metod na skuteczną perswazję i wzbudzanie zachwytu, OnePress, 93-229

Storytelling – nowoczesne opakowanie dla najstarszego narzędzia

Dlaczego tak lubimy historie? Historie przede wszystkim tłumaczą świat i towarzyszą nam od narodzin. Pozwalają nam wyobrazić sobie różne sytuacje, w których moglibyśmy się znaleźć. Nadają sens pojęciom. Tłumaczą czym jest życie. Otwierają oczy na innych. Pokazują kim jesteśmy. Podpowiadają rozwiązania. Odbijamy się w nich jak w lustrze. Od pokoleń zbliżają ludzi. Są naturalnym przekaźnikiem wiadomości, zasad, drobnych przyjemności. Budują więzi między narratorem a odbiorcą. Źródło storytellingu bije bliżej niż myślisz i ma już 10 tys. lat. Źródłem każdej historii jest przecież życie. To ono pisze za Ciebie długie i krótkie historie. Są w Tobie od pokoleń. Jedyne co Cię może ograniczać, to Twoja wyobraźnia, ale przecież i ona jest bez granic.

Chodź opowiem Ci bajeczkę, czyli storytelling dla dorosłych

Istnieje taki rodzaj bajki dla dorosłych, który stał się sztuką śmiało wykorzystywaną w biznesie. Polega ona na tworzeniu historii zgodnie z pewnymi prawidłami, by grały na emocjach i wyobraźni odbiorców, by nie mógł przejść obok nich obojętnie. To w końcu budowanie głębokich relacji, wywieranie wpływu i przekonywanie do siebie bez żadnej nachalności. Wbrew pozorom to bardzo trudna sztuka. Wymaga gruntownego przygotowania, dobrej znajomości tajników ludzkiego umysłu, emocji, komunikacji językowej i w końcu architektury samej opowieści.

Storytelling ma trzy nogi

Budowanie więzi. Opowieść nie tylko powinna zaciekawić słuchacza, ale musi budować z nim więź. Chodzi tu nie tylko o relacje między ludźmi, ale także o tworzenie emocjonalnych więzi z marką, produktem, usługą i ideą.
Emocje. Decyzję o zakupie, np. komputera, staramy się podejmować na podstawie logicznych przesłanek, czyli tego, co widzimy, np. na podstawie parametrów technicznych. Ale nie brakuje też osób, które wybierają taką, a nie inną markę, ponieważ reklama wzbudziła w nich określone uczucia. Zdarza się też, że są związane emocjonalnie z historią twórcy firmy. W końcu trudno jest przejść obojętnie obok marki, która wzruszyła lub rozbawiła do łez. To emocje nadają sens działaniu.
Oryginalność i autentyczność. O marce, produkcie, usłudze mów przede wszystkim z pasją i szczerze. Tylko wtedy publiczność będzie słuchała uważnie i z entuzjazmem. Historia musi być oczywiście ciekawa, ale równie istotne jest by była autentyczna.

Jak postawić fundamenty fabuły?

Oto najważniejsze cegły, które trzymają opowieść, by nie rozpadła się. To fundament, na którym postawiasz dalsze elementy.
Po pierwsze zdefiniuj osobę, do której mówisz. Ile ma lat, gdzie pracuje, co lubi robić. Czy Twojej historii wysłucha grupa osób, których nic nie łączy? Co macie ze sobą wspólnego? Pomyśl o tym, co jest istotą Twojej opowieści. Dopiero, gdy będziesz to wiedział, możesz stworzyć fabułę osnutą wokół tej idei. Dlaczego musisz opowiedzieć tę historię? Co Cię do tego motywuje? Zacznij od dobrego researchu i zebrania materiałów. Rozłóż na czynniki pierwsze historie, które Ci się podobają. To, co w nich lubisz, co jest częścią. Musisz to dobrze poznać, zanim z tego skorzystasz. Wybór tematu przewodniego historii jest ważny. Wymyśl zakończenie, zanim zaplanujesz zasadniczą część wystąpienia. Niczego nie ukrywaj, a nawet jeśli coś pominiesz, na pewno nikt tego nie zauważy.

A teraz buduj dalej:
• Znajdź przeciwnika – dla Twojego głównego bohatera. Zrób to jak najwcześniej. Musi być to osobowość bardzo wyrazista, która wchodzi bohaterowi w drogę, ale przez to każe mu skupiać się na swoich celach. Ważne, żeby odbiorca zobaczył w tym antybohaterze swoje odbicie, przejrzał się w nim jak w krzywym zwierciadle. To musi być osobowość.
• Zdefiniuj cel – powinien pojawić się już na początku historii, powinien być jasny i dla bohatera i dla odbiorcy. Ważne, żeby cel miał znaczenie dla głównej postaci, bo cel zbyt abstrakcyjny odbiera realności historii, spłyca konflikt.
• Pokazuj związek przyczyna-skutek – słuchacze nawet podświadomie oczekują, że każdy czyn postaci będzie mieć konsekwencje.
• Bądź oszczędny – zachowaj umiar w tym, jakie środki stosujesz, jakie pojęcia wprowadzasz.
• Wprowadź rozdziały – podziel opowieść na sceny, uporządkuj historię.

Gdzie szukać inspiracji?

Wszędzie. Na ulicy, w scenach z życia, podróżach. Zapamiętuj obrazami. Następnie zmyślnie wplataj je w fabułę. Takie epizody stają się często punktem zaczepienia, od którego wychodzisz albo do którego biegniesz urozmaicając przekaz (dygresje).
Miej uszy i oczy otwarte. Czytaj, pisz i opowiadaj. Jednym słowem buduj warsztat. Każda kolejna opowieść będzie ciekawsza i lepsza od poprzedniej. Rozwijaj się, czytaj, oglądaj. Na jedną dobrą fabułę przypada 100 brudnopisów.
Nie bój się szukać pomysłów w sztuce, filmach, literaturze. To największa kopalnia inspiracji:
• Sztuka (malarstwo, rzeźba, architektura) – uwrażliwia, tworzy tło opowieść, zatrzymuje moment, który Ty możesz pociągnąć dalej.
• Film – kultowe sceny z filmu są kodem pokoleniowym. Kto nie kojarzy amerykańskich produkcji, musicali, polskich komedii?
• Literatura – dzieła epokowe, ale też odwołania do bohaterów z bajek.
Zbuduj swój warsztat
• Pomysły zapisuj w każdej chwili, gdy się pojawiają. Abraham Lincoln notował na skrawkach papieru myśli, które przychodziły mu do głowy w ciągu pracowitego dnia. Chował je pod cylinder, a wieczorami do nich powracał i wplatał w wystąpienia te najlepsze. Ty możesz cylinder zamienić na komputer. Systematyzuj pracę w plikach i folderach. Na serwetce w kawiarni na Saskiej Kępie swoje wiersze notowała Agnieszka Osiecka. Nieważne gdzie, ważne, by najlepsze pomysły nie uleciały.
• Daj sobie czas na przemyślenie, zapisanie, odtworzenie z głowy i kilkukrotne opowiedzenie historii. Najpierw przetestuj na najbliższych. Następnie opowiedz większemu gronu przyjaciół. Aż dojdziesz do perfekcji. Opowieść musi płynąć. Nie ma miejsca w niej na potknięcia.
• Wykorzystaj np. techniki kreatywnego myślenia (mapę myśli) na usystematyzowanie przekazu i zbudowanie historii, połączenie logicznie wątków fabuły. Określ główną myśl (przesłanie) i buduj wokół niej opowieść.

Podsumowanie:

Właściwie ułożona fabuła silnie oddziałuje na słuchaczy i widzów (głównie na ich emocje). Przybliża i dociera do nieprzekonanych. Zostaje w nich na długo. To taka bomba z opóźnionym zapłonem. Wystarczy umieć ją dobrze zmontować. Podkładasz ją w umysłach odbiorców, a ona wolno tam tyka. We właściwym momencie detonacja umieszonego ładunku (przywołanie opowieści) sprawia, że na ruinach starego świata powstaje budowla Twojego projektu. Potrzeba jednak na to czasu i cierpliwości.

W potrzasku psychologii wpływu społecznego

Ile razy czułeś w przeróżnych sytuacjach życiowych, że ktoś naciska na Ciebie, by przekonać Cię do swoich racji, wpłynąć na Twoje decyzje, namówić na coś, na co zupełnie nie masz ochoty. Nie musi nawet nic mówić, ale swoim sposobem bycia wywiera presję. Tutaj już tylko cienka linia do manipulacji, czyli bardziej nieuczciwej gry. Czym różnią się te dwie „sztuki” wywierania wpływu zaczerpnięte prosto z psychologii wpływu społecznego i jak działają w obsłudze klienta? Sprawdź to wszytko, by nie stać się ofiarą manipulacji i być bardziej świadomym mechanizmów działania psychiki ludzkiej.

Czym jest perswazja?

Perswazja (łac. persuasio) to sztuka wywierania wpływu za pomocą języka, mimiki, gestykulacji, intonacji czy samego sposobu bycia. To umiejętność przekonywania do swoich racji. Znając mechanizmy rządzące perswazją, jesteśmy w stanie dobrać odpowiedni zestaw zachowań i słów, tak aby dotrzeć do drugiego człowieka.

O krok od manipulacji

Prośba o pomoc, radę, nakłanianie do zrobienia czegoś, wydawanie poleceń, namawianie, sugerowanie – te określenia mogą być używane wymiennie z perswazją, która często mylona jest z manipulacją. Różni je jednak wymiar etyczny. Osoba, która perswaduje, ma czyste intencje, a manipulant myśli tylko o swoich korzyściach. Poza tym w perswazji obaj rozmówcy znają cel rozmowy, a w manipulacji tylko jedna strona wie, do czego w rzeczywistości ona zmierza.

Wyróżniamy perswazję:

  • przekonującą – ma dowieść słuszności lub prawdziwości czegoś;
  • nakłaniającą (propaganda) – ma pozyskać dla idei czy doktryny jak największą liczbę zwolenników. Jest to świadome dążenie do wywarcia wpływu na odbiorcę;
  • pobudzającą (agitacja) – ma zjednać odbiorcę dla jakiejś idei, sprawy czy poglądu.

Celem perswazji jest nie tylko przekazanie informacji, ale przede wszystkim wzmocnienie albo osłabienie postawy, ukształtowanie nowej czy też zmiana dotychczasowej.

Potrafi tego dokonać mówca, który ma umiejętność wpływania na postawy i decyzje innych. Jest pewny siebie i swoich racji, a poza tym jasno komunikuje to, co chce osiągnąć.

Techniki i mechanizmy perswazji

Techniki perswazji to sposób oddziaływania nadawcy na zachowania odbiorcy. Za skuteczność technik perswazyjnych odpowiadają konkretne mechanizmy psychologiczne. W działaniu perswazyjnym wykorzystuje się m.in. poniższe techniki oddziaływania na odbiorcę.

  • Perswazja wstępna – polega na przejęciu kontroli nad sytuacją i stworzeniu atmosfery sprzyjającej komunikatowi. Osoba, która zamierza użyć tej techniki, ustala to, „co każdy wie” i „co wszyscy uważają za oczywiste”. Następnie nadawca próbuje tak sformułować problem i nadać kierunek dyskusji, by wpłynąć na nasze reakcje poznawcze i przez to uzyskać naszą zgodę, nie stwarzając przy tym wrażenia, że próbuje nas do czegokolwiek przekonać.
  • Technika wiarygodności źródła – nadawca przedstawia się jako osoba sympatyczna, mająca wyczerpującą wiedzę na dany temat. Jest godna zaufania albo posiada różne inne atrybuty ułatwiające przekonywanie.
  • Trzecia technika polega na skupianiu uwagi i myśli odbiorców dokładnie na tym, na czym zależy nadawcy. Jednocześnie nadawca komunikatu odwraca uwagę od argumentów przemawiających przeciwko prezentowanemu przez siebie stanowisku.
  • Kontrolowanie uczuć odbiorców – nadawca wzbudza w odbiorcach określone emocje, a zaraz potem podsuwa im rozwiązania, które pozwolą je odreagować. Ten sposób reakcji pokrywa się z działaniem, do którego nadawca próbuje nakłonić.

Podstawowe reguły wpływu społecznego

Profesor Roberto Cialdini[i] wyróżnił sześć podstawowych reguł rządzących wpływem społecznym.

  1. Reguła wzajemności – ludzie chcą odwdzięczyć się za życzliwe gesty nie tylko za jakąś znaczącą pomoc, ale także za drobne życzliwe gesty, np. zaproszenie na imieniny, prezent, ustąpienie miejsca w kolejce czy za wskazanie drogi. Rewanżujemy się, bo nie chcemy spłacać w nieskończoność długu wdzięczności. Cialdini w swoich książkach i na wykładach często przywołuje historię pewnego nauczyciela akademickiego, który przeprowadził eksperyment, wysyłając z okazji świąt bożonarodzeniowe kartki do zupełnie nieznanych mu osób. Zdecydowana większość adresatów odpowiedziała mu w ten sam sposób, nie zadając sobie nawet trudu, żeby wyjaśnić, kim jest ten ktoś, kto złożył im życzenia.

Na regule wzajemności oparta jest też m.in. znana z policyjnych seriali strategia „zły /dobry gliniarz”. Chodzi w niej o wzajemność ustępstw. Sprawdza się zasada, że ludzi, którzy są dla nas uprzejmi, należy traktować w ten sam sposób albo trzeba być wobec nich życzliwym. Dlatego zdarza się, że przestępcy w konfrontacji z dobrym i złym policjantem otwierają się bardziej przy tym, który zaproponował korzystniejsze rozwiązanie sytuacji.

Jeśli chodzi o wykorzystanie tej reguły w wystąpieniach publicznych, to odbiorcy będą Cię aktywnie słuchać i z chęcią włączą się w dyskusję, jeśli poczują, że spotkanie z Tobą nie jest stratą czasu, tzn. dowiedzą się na nim czegoś nowego lub znajdą dzięki Tobie odpowiedź na nurtujące ich od dawna pytania

  1. Reguła poświęcenia i konsekwencji – jeśli publicznie przyznasz się do swoich zamiarów, zwiększają się szanse, że dotrzymasz danego słowa. Dzieje się tak, ponieważ cel – nazwany głośno i przy świadkach – staje się częścią tożsamości człowieka i trudniej jest mu zaryzykować naruszenie ważnej dla niego wartości. Według Kevina Hogana, jeśli ktoś deklaruje pisemnie lub ustnie, że zajmuje pewne stanowisko w jakiejś sprawie, to będzie za wszelką cenę dążył do obrony tego stanowiska, niezależnie od tego, czy jest ono słuszne, czy nie. Zrobi to nawet w obliczu przytłaczających dowodów niesłuszności (Hogan, 2010). Dlaczego? Bo nikt nie chce wyjść na kłamcę, nieudacznika i dlatego za wszelką cenę próbuje dowieść swoich racji. Poza tym, gdy chcemy osiągnąć dany cel, to – chcąc być postrzeganym jako osoba konsekwentna – bardzo aktywnie angażujemy się w to, co zaczęliśmy robić. Im dłużej pracujemy nad danym projektem, tym trudniej z niego zrezygnować i przerwać swoje działania. Jeśli chodzi o konsekwencje, to w tym przypadku najlepiej sprawdza się następująca technika. Należy powiedzieć komuś coś, z czym będzie się zgadzał, albo zachęcić go do opowiedzenia nam o czymś dla niego wartościowym, co jest zbieżne z naszym punktem widzenia. Wówczas osoba ta poczuje się zobowiązana zrealizować powierzony cel i to, o czym mówiła, że jest dla niej ważne.

W związku z tym w czasie prezentacji zadaj słuchaczom odpowiednie pytania: odpowiadając na nie, niech zwerbalizują swoje potrzeby wobec Twojej prezentacji. Jeśli spełnisz ich oczekiwania, uznają spotkanie za udane. To będzie Twój sukces.

  1. Reguła powszechnej słuszności – jest to reguła wpływu oparta na mechanizmie konformizmu. Gdy człowiek nie wie, która decyzja jest słuszna, skłania się do podjęcia jej na podstawie poglądów reprezentowanych przez większość grupy. Uważamy, że dane zachowanie jest właściwe, gdy widzimy innych ludzi postępujących właśnie w ten sposób. Jest to reguła wpływu oparta na mechanizmie konformizmu. Badanie dotyczące konformizmu (Asch,1955), w którym eksperymentator prosił badanych, by spośród trzech wyraźnie różniących się długościami linii, które by narysowane obok siebie, wybrali tę, która jest równa czwartej linii, przedstawionej na drugiej planszy. Gdy badani oceniali to w samotności liczba błędów była znikoma, ale w obecności innych osób, które w rzeczywistości były współpracownikami badacza i specjalnie (celowo) udzielały błędnych odpowiedzi, okazało się, że aż 3/4 osób przynajmniej raz zgodziła się z błędną oceną innych, a więc przejawiła konformizm. Odwołanie się wprost do reguły społecznego dowodu słuszności, np.: „z nimi pracowałem”, „oni mnie polecają”; pokazywanie tłumów ludzi, którzy „korzystają” z jakiegoś produktu lub „wspierają daną inicjatywę”; liczba „fanów” na Facebooku, LinkedIn.

W czasie prezentacji możesz także wykorzystać tę regułę. Zainteresuj pewną niewielką grupę odbiorców, ale ważną z perspektywy pozostałych słuchaczy. Jeśli wejdziesz w interakcję z kilkoma osobami, możesz być pewny, że inni – nawet jeśli nie będą tak bardzo aktywni – cały czas będą Cię uważnie słuchali. Zobaczą, że to, co mówisz, spotyka się z aprobatą otoczenia. Stwierdzą, że bezpieczniej będzie posłuchać tego, co masz do powiedzenia, a wtedy możesz zrobić kolejny krok w tym kierunku, żeby jeszcze bardziej przyciągnąć ich uwagę.

  1. Reguła autorytetu – ludzie chętniej słuchają poleceń osób, które są dla nich ważne, albo tych, które mają władzę. „Jeżeli uważam, że jesteś autorytetem, to chętniej spełnię Twoją prośbę”. Przykłady wykorzystywania:

– tytuły, dyplomy;

– polecenia/rekomendacje;

– mundur.

Reguła ta polega na większej skłonności do posłuszeństwa osobom, które uważa się za autorytety. Trzeba jednak uważać, żeby nie ulec tzw. pozorom wysokiego statusu. To taka sytuacja, w której ktoś mówi do nas używając fachowej, lecz nie do końca jasnej dla nas terminologii. Mamy tendencję do przywiązywania większej wagi do tego, jak mówi taka osoba niż tego, co właściwie komunikuje. A słowa te mogą nic nie znaczyć.

Ponad pół wieku temu na Uniwersytecie Yale przeprowadzono eksperyment (Milgram, 1961), który pokazał światu, jak daleko jesteśmy gotowi się posunąć, by tylko nie przeciwstawiać się autorytetom; nawet jeśli ceną jest krzywda innej osoby i ogromny konflikt moralny. Stanley Milgram chciał swoim badaniem wyjaśnić, jak naziści mogli doprowadzić do Holocaustu i tylu straszliwych zbrodni. Profesor połączył badanych w pary. Jedna osoba z nich (podstawiony aktor) miała grać ucznia, a badany wcielał się w rolę nauczyciela. Tego drugiego poinstruowano, by za złe odpowiedzi karał ucznia coraz silniejszymi szokami elektrycznymi. Aktor-uczeń wydawał odgłosy bólu, prosił, by przestać i zakończyć eksperyment. Kiedy badany nauczyciel chciał przerwać, towarzyszący mu profesor wydawał polecenie, by kontynuować. W pierwszej fazie eksperymentu 65 proc. badanych posunęło się do włączenia przycisku z wstrząsem o mocy 450 woltów – chociaż czuli się z tym źle i mieli wyrzuty sumienia.[ii]

W czasie prezentacji Twój autorytet jest kluczowy. Dlatego tak ważny jest początek spotkania: moment, w którym przedstawiasz się słuchaczom i opowiadasz o sobie. Powinni jak najlepiej poznać Twoje kompetencje.

Powiedz w jakich szkoleniach brałeś udział i opowiedz o swoim doświadczeniu. Pamiętaj jednak, że samymi słowami nie zbudujesz autorytetu. Słuchacze w trakcie spotkania,  jak i po nim, powinni mieć poczucie, że mówiła do nich osoba, która na dany temat wie dużo więcej niż oni sami i że warto spotkać się z nią jeszcze raz.

  1. Reguła sympatii – ludzie bardziej doceniają opinie ludzi, których lubią. Ponad pół wieku temu na Uniwersytecie Yale przeprowadzono eksperyment (Milgram, 1961), który pokazał światu jak daleko. „Jeżeli lubię Cię, to chętniej spełnię Twoją prośbę”.

Oczywiste jest to, że chętniej spełnimy prośby kogoś, kogo lubimy. Regułę tę można wykorzystać również podczas interakcji dwóch osób, które widzą się po raz pierwszy.

Przykłady wykorzystania reguły sympatii:

manipulacja atrakcyjnością – widoczna najbardziej w tzw. efekcie aureoli, polegającym na przypisywaniu ładnym ludziom pozytywnych cech charakteru;

manipulacja podobieństwem – podobieństwo do nas pod jakimś względem powoduje, że czujemy sympatię do danej osoby;

komplementy i chwalenie – to sprawdza się nawet, gdy zdajemy sobie sprawę, że otrzymywane komplementy są nieszczere;

zasada skojarzenia – lubimy osoby, które kojarzą się nam z czymś pozytywnym.

  1. Reguła niedostępności – Wszystko to, co rzadkie i trudno dostępne staje się niemal automatycznie dużo bardziej atrakcyjne. Ma to źródło m.in. w prawach doboru naturalnego.

Większość z nas wykorzystuje w życiu te reguły nie do końca wiedząc, jakie może to mieć konsekwencje. Tymczasem niektórzy sprytnie to wykorzystują. Dlatego warto je lepiej poznać. „Jeżeli coś jest rzadkie lub trudno osiągalne, to pewnie jest dobre”.

Reguła ta ma swoje źródło m.in. w prawach doboru naturalnego. O samicę z najlepszym materiałem genetycznym w stadzie rywalizowało wielu samców. Nasz mózg wykorzystuje tę regułę także w innych sytuacjach, dlatego stosujemy ją bezrefleksyjnie.

Myślimy, że im coś jest trudniej dostępne, tym ma większą wartość, i dlatego najbardziej pożądamy właśnie tego. Po prostu rzecz niedostępna wydaje się nam bardziej atrakcyjna. Kiedy możemy coś stracić lub kiedy istnieje ryzyko, że tak się stanie, jeszcze bardziej nam na tym zależy.

„Mam tylu klientów, że nie mam czasu przez najbliższy miesiąc”, „Mogę się spotkać za cztery tygodnie”, „Proszę się kontaktować przez asystentkę”, „Wysoka cena za usługi”.

Niedostępność oznacza ryzyko straty. Są dwa optymalne warunki, dla których reguła niedostępności działa znacznie mocniej.

Warunek „świeżości”. Bardziej pragniemy rzeczy niedostępnych, które niedawno pojawiły się w zasięgu naszego wzroku,

Warunek konkurencji. Jeśli ważna dla nas rzecz jest trudno dostępna i musimy rywalizować o nią z innymi , pożądamy jej jeszcze bardziej.

A jak wykorzystać tę regułę w czasie szkolenia czy prezentacji? To proste! Pokaż, że spotkanie z Tobą jest wyjątkowe. Powiedz, że w żadnej książce nie ma informacji o tym, o czym będzie mowa w trakcie wystąpienia. Zaznacz, że Twoje doświadczenie ma ogromną wartość i słuchacze mogą z tego skorzystać. Nie powtarzaj w czasie każdej prezentacji tego samego – zmieniaj ją. Dzięki temu w branży szybko rozejdą się wieści, że Twoje wykłady są jedyne w swoim rodzaju, a Ty każdego traktujesz indywidualnie. To oznacza, że za Twoje szkolenia warto zapłacić.

Podsumowanie:

 Perswazja i manipulacja jest obecna w komunikacji na każdym kroku. W życiu prywatnym i zawodowym. Jednak świadomość w jaki sposób inni ludzie mogą wpływać na nasze decyzje, zachowanie, poglądy daje pewną przewagę, ale też spokój. Z drugiej strony otrzymujesz zestaw sprawdzonych narzędzi, które bywają bardzo pomocne do tego, by przekonać nieprzekonanych i nakłonić tych niezdecydowanych. Wszystkie powyższe reguły możesz stosować w czasie prezentacji, szkoleń i spotkań. W kontakcie z klientem i współpracownikami. Są to bardzo naturalne zasady, którym na pewno nie raz podporządkowałeś się, ale też takie,  które nieświadomie być może wykorzystałeś. A teraz w skrócie i przekładając to wszystko na praktykę – zabiegaj o sympatię innych ludzi,  pamiętaj o odpowiednim wyglądzie, by wzbudzać zaufanie, prezentuj się jako autorytet w swojej dziedzinie, ale absolutnie nie wywyższaj, pokazuj, że jesteś taki sam jak inni, staraj się angażować i chwalić innych. W ten sposób żonglujesz narzędziami wpływu społecznego. Być może nie zdawałeś sobie nawet z tego sprawy. Teraz już wiesz.

[i] Cialdini, R. (2013), Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka, GWP

[ii]  Hock.,R. (2003), 40 prac badawczych, które zmieniły oblicze psychologii, GWP

 

Wizerunek, co to takiego? (cz.1)

Wizerunek, inaczej image (łac. imagio – obraz, symbol, urojenie) według definicji słowników językowych to wyobrażenie lub też sposób w jaki dana osoba jest postrzegania lub przedstawiana. Psychologia natomiast wizerunkiem nazywa obraz jaki powstaje w naszej świadomości na temat otaczającej nas rzeczywistości. Może to działać w obie strony, czyli stać się oceną, jaką dostarcza nam środowisko zewnętrzne na nasz temat. Upraszczając można uznać, że jest to po prostu nasze odbicie w oczach innych.

Psychologiczne mechanizmy oceny atrakcyjności

Często w ocenie innych posługujesz się stereotypem piękna. Liczne badania wykazały, że stopień fizycznej atrakcyjności człowieka ma ogromny wpływ na to, jakie wnioski wyciągają na jego temat inni. Atrakcyjnym ludziom skłonni jesteśmy przypisywać bardziej pożądane cechy niż osobnikom nie tak szczodrze wyposażonym przez naturę. Ludzie urodziwi w porównaniu z innymi postrzegani są jako bardziej towarzyscy, dominujący, inteligentni i lepiej przystosowani społecznie.[i] Dodatkowo kierujesz się także w ocenie innych ukrytą teorią osobowości, która zakłada, że na podstawie jednej poznanej cechy człowieka wyciągasz wnioski o kolejnych. Jest to efekt rozlewania się jednej charakterystycznej cechy na inne, które powinna posiadać poznawana osoba[ii]. Dużą pułapką, w którą człowiek się łapie przy poznawaniu kogoś nowego jest efekt pierwszeństwa. Trudno skorygować pierwsze wrażenie, bo to ono właśnie staje się najważniejsze. Większą wagę przykłada się do pierwszych spostrzeżeń i informacji i na ich podstawie filtruje kolejne[iii].

Istnieje równocześnie mechanizm samospełniającej się przepowiedni. Chodzi o to, że to nie obiektywna rzeczywistość, w której żyjemy ma znaczenie, a bardziej nasze przekonanie i wyobrażenie, które tworzymy. Człowiek w dużej mierze kreuje swoje otoczenie. Jeśli założy, że ktoś powinien zachowywać w sposób zgodny z jego oczekiwaniami, to najprawdopodobniej, ta osoba świadoma tego faktu, będzie tak właśnie postępować.[iv]

Wizerunkowe puzzle – z czego się składają?

Wyobrażenie o osobie zaczyna się w chwili pierwszego kontaktu. Na co zwracamy wtedy najbardziej uwagę? Oczywiście na wygląd zewnętrzny. Znamy powiedzenia „nie oceniaj książki po okładce” czy „pozory mylą”, ale i tak oceniamy ludzi po ich powierzchowności czyniąc to nawet nieświadomie i mimowolnie. Do cech fizycznych dostęp jest wyjątkowo łatwy i to one w pierwszej kolejności dostarczą nam informacji na temat cech osobowości. Oczywiście wraz z poznawaniem człowieka nasze zdanie  może się zmieniać, ale wyjściowymi danymi w ocenie są niezmiennie: wzrost, budowa ciała, typ urody, sposób poruszania się, ubiór, estetyka wyglądu makijaż i fryzura.

Wygląd zewnętrzny

Już dwumiesięczne niemowlaki potwierdzają zasadę, że uroda ma znaczenie. Silniej i dłużej skupiają wzrok na przedstawianej im fotografii osoby atrakcyjnej niż na zdjęciu osoby przeciętnej urody. Bez znaczenia jest wiek, kolor skóry czy płeć prezentowanych ludzi.[v]

Na cechy fizyczne najczęściej nie mamy wpływu. Wzrost, kolor oczu, figurę, włosy, urodę dostajemy w spadku po poprzednich pokoleniach czy chcemy, czy nie. Niemniej jednak nad wieloma kwestiami można pracować. Odziedziczony wygląd możesz choć trochę zmienić. Budowę ciała poprawić ćwiczeniami, urodę makijażem, włosy wizytą u fryzjera, a tuszę ukryć pod odpowiednio skrojonym ubraniem. Pamiętaj, że wygląd zewnętrzny to nie wszystko, ale lepiej świadomie dbać o niego, tym bardziej, że atrakcyjność fizyczna ma znaczenie. Liczne eksperymenty z zakresu psychologii społecznej wskazują, że od jej stopnia w dużej mierze zależy to, jak postrzegają nas ludzie i co o nas myślą. Pierwsze wrażenie łatwo wywrzeć, trudniej zatrzeć je po sobie.

Uroda, a co to takiego?

Czy istnieją zasady jej kategoryzowania? Każdemu podoba się przecież inna kobieta, mężczyzna. Czy uzasadnienie w rzeczywistości może mieć zdanie zaczerpnięte z kultowego filmu S. Barei: „z twarzy podobny zupełnie do nikogo”? Jak pokazują badania psychologiczne wyznacznikiem urody są trzy własności[vi]: średniość , symetria, kobiecość-męskość.

Piękny, czyli zupełnie średni

Średniość rozumiana jest jako zbliżenie rysów twarzy do prototypu ludzkiej populacji niezależnie od płci, kultury. Za prototyp uważa się przeciętnie napotykaną twarz w najbliższym otoczeniu. Jest on wrodzony, ale może ulegać zmianom. Wniosek: za piękne twarze uważa się te średnie.[vii] Najbardziej atrakcyjnymi twarzami okazały się twarze składające się z nałożenia na siebie największej liczby twarzy rzeczywistych. Zdaniem badanych prezentowana twarz piękniała wraz ze wzrostem digitalnej kombinacji 2,4,8, 16, 32. (Langois i Roggman, 1990).

 

Zapomnij o symetrii, w przyrodzie nie występuje

Symetria  – prawa strona taka sama jak lewa? Proporcje odległości uszu, źrenic, brody, czoła zachowane? W naturze to niemożliwe, ale…im bliżej ideału, tym twarz postrzegana jest jako piękniejsza. Ma to swoje uzasadnienie w świecie zwierząt, gdzie symetria jest ważnym kryterium doboru samca. Osobnik np. z bardziej symetrycznym ogonem (poszarpany może wskazywać na chorobę) oznacza lepsze geny.[viii]

Kobieta kobieca, mężczyzna niezbyt męski

Kobiecość-męskość związana jest z dymorfizmem płciowym. Kobiety zazwyczaj mają subtelniejsze kości policzkowe, wyraziste oczy czy większe usta (niebagatelna w tym rola hormonów męskich – testosteronu i żeńskich – estrogenu). Mężczyźni posiadają natomiast szersze podbródki i żuchwy, wydatniejsze łuki brwiowe. Zatem im bardziej „kobieca” kobieta, tym  zdaje się ładniejsza. Natomiast najatrakcyjniejsza męska twarz, to wcale nie ta o najbardziej męskich cechach, ale ta, która cechy męskie ma umiarkowanie nasilone. Za dużo cech męskich w mężczyźnie może powodować efekt „troglodyty:, a to z kolei wiąże się z przypisywaniem takim osobnikom niestałości, większej oziębłości oraz darzeniem mniejszym zaufaniem.[ix]

Ważna waga i proporcje ciała

Uroda to nie tylko twarz, ale również odpowiednia waga ciała i wysportowana sylwetka. Przy ocenach osób przez pryzmat ich ciała należy jednak pamiętać o tym, że przewlekłe choroby potrafią powiększyć ciało do rozmiarów XXL lub skurczyć do XS. Atrakcyjność ciała mierzona jest jego wielkością (wskaźnik BMI)  i kształtem (proporcje ciała). Atrakcyjność kształtu ciała to proporcja budowy obwodu talii do obwodu w biodrach tzw. ”wciącie w talii” (wskaźnik WHR). Talia osy, według licznych badań, świadczy o prawidłowym poziomie estrogenu, wyższej wartości reprodukcyjnej kobiety, wiąże się z mniejszymi problemami z posiadaniem potomstwa[x] Najlepszym przykładem optymalnej proporcji ciała u kobiety jest Marlin Monroe i Kate Moss. Atrakcyjność mężczyzn wyznacza jeszcze jeden wskaźnik – proporcja obwodu ramion do obwodu pasa (wskaźnik SHR). Jeśli sylwetka zbudowana jest w kształcie litery V przy zachowaniu wskaźnika obwodu talii do bioder, to ciało mężczyzny można uznać za atrakcyjne.[xi] Dodatkowo tacy mężczyźni postrzegani są jako osoby o większej sile fizycznej, wyższym poziomie testosteronu oraz zmieniające częściej partnerki.

 

Płyniesz, czy stąpasz twardo po ziemi?

Ojciec kinezyki (body language) – antropolog Ray Birdwhistell – uważał, że za pomocą sygnałów ciała jesteś w stanie przekazać 60-65 proc. informacji. Nie bez znaczenia jest tutaj sposób poruszania się. Próbował powiązać go z typami osobowości. Jego zdaniem urodzeni liderzy, najczęściej sangwinicy przeskakują schody po kilka na raz, chodzą zdecydowanie i pewnie, stawiają długie kroki. Zaliczył ich do koni wyścigowych (puller). Kolejna kategoria to parowozy (pusher), czyli cholerycy charakteryzujący się krokiem tarana, potrącający przeszkody stojące na drodze. Często nieobecni. Są też tancerze na linie (balancer).  Flegmatycy, osoby ostrożne w ocenach, rzetelne i sumiennie wypełniające obowiązki. Każdy krok jest dla nich ważny – zbliża do celu, dlatego bardzo uważnie je stawiają.

Ubiór Twoja druga skóra

Wiadomo już od dawien dawna, że nie szata zdobi człowieka, ale jest dobrym materiałem, by  ukryć mankamenty ciała, wyróżnić się w tłumie lub sprawić, by nikt nie zwrócił na Ciebie szczególnej uwagi. Jest doskonałym środkiem autoekspresji. To po prostu Twoja druga skóra. Musisz czuć się w niej dobrze, ale pamiętać o tym, że Twój ubiór musi być umiejętnie dobrany do obowiązującego dress code’u, który wspiera budowanie profesjonalnego wizerunku i autentyczności. Pamiętaj też, że osoby noszące się ze smakiem, klasą, a przede wszystkim schludnie wzbudzają większe zaufanie w pierwszym kontakcie. Odbierane są podświadomie jako bardziej inteligentne, zaradne. Zadbany ubiór bowiem kojarzy się z wyższym statusem społecznym i wieloma zaletami osoby, która go nosi na sobie.

Dodatki niby nic wielkiego, a wiele mówią

Na Twój wygląd składa się również makijaż, fryzura i dodatki – okulary, biżuteria. Dodają one charakteru lub sprawiają, że stajesz się niewidoczny. Dodają one charakteru lub świetnie kamuflują. Są mistrzowie, którzy umiejętnie je wkomponowują, tak, że dzięki nim zyskujesz atrybuty: odwaga, kreatywność, nietuzinkowość, majętność.

Podsumowanie:

Wygląd zewnętrzny może, ale nie musi wiele mówić o człowieku. Jest bardzo ważnym puzzlem do układania sobie w głowie postaci, którą poznajemy. Przypisujemy jej przecież (na podstawie wyglądu zewnętrznego) wiele cech, które utrwalają się w naszej głowie. Choć wielu od razu zaprzeczy, że nie ocenia nikogo po wyglądzie, bo nie można, bo nie ładnie, to badania pokazują inaczej. To właśnie te kilka sekund waży na tym, czy ktoś będzie lepiej usposobiony do Ciebie, czy weźmie Cię za   osobę kompetentną, inteligentną, kreatywną. Przez pryzmat ubioru, postawy, urody, a nawet chodu odgadujemy z kim mamy do czynienia. Sam ubiór może świadczyć o charakterze wykonywanej pracy, statusie, osobowości, orientacji politycznej i religijnej, przynależności narodowej czy kulturowej. Tyle danych koduje się w naszym ciele i w stroju, który nosimy.

 

[i] Leary, M.(2017).Wywieranie wrażenia. Strategie autoprezentacji,  GWP,38.

[ii] Mietzel,G.(2003). Wprowadzenie do psychologii – podstawowe zagadnienia, GWP,347.

[iii] Asch, S.(1946). Froming impression of personality. Journal of Abnormal and Social Psychology, 41, 258-290.

[iv] Merton, R.(1957).Social theory and social Structure.New York:Free Press.

[v] Hoss, R.A., Langlois,J.H.(2003). Infants prefer attractive faces.W:O.Pascalis, A.Slater (red.), The development of   face processing in infancy and early childhood (s.27-38). New York:Nova Science Publishers.

[vi] Rhodes, G.(2006). The evolutianory psychology of facial beauty. Annual Review of Psychology, 199-226.

[vii] Wojciszke, B.(2018), Psychologia społeczna, Wydawnictwo naukowe Scholar, 302-303.

[viii] Ibidem, 302-303.

[ix] Ibidem,304

[x] Ibidem, 305

[xi] Szmajke,  A.  Proporcja talia/biodra czy ramiona/biodra? Anatomiczne wyznaczniki atrakcyjności męskiej sylwetki w procesie doboru płciowego. Studia Psychologiczne, 42, 107-117.

Asertywność – co to takiego?

Z pewnością doskonale znasz uczucie bycia w niezgodzie z sobą. To moment, w którym podporządkowałeś się albo zareagowałeś zbyt agresywnie. Nie byłeś jednym słowem asertywny. Teoretycznie asertywność to bardzo prosta rzecz. To wyrażanie swoich potrzeb, opinii, postaw w szacunku do siebie i innych. To takie sytuacje, gdzie Twoje prawa i innych zarównują się. Proste prawda? Ale tylko w teorii. Na szczęście nad asertywnością można pracować.

Jak poznać człowieka asertywnego?

Poznasz go po umiejętności wyrażania siebie z wiarą we własne możliwości. Nie zachowuje się biernie ani agresywnie. Nie manipuluje też innymi. Taka postawa wymaga jednak pogłębienia samoświadomości, poznania swojego „ja”, polubienia siebie i wzięcia za własną osobę odpowiedzialności. Aby to osiągnąć ważne jest nauczenie się umiejętności słuchania innych i reagowania na ich potrzeby, nie zapominając równocześnie o własnych interesach i zasadach.

Według Erica Berne’a, twórcy analizy transakcyjnej, możliwe są następujące kombinacje postaw.

  • Ja jestem w porządku – Ty nie jesteś w porządku
  • Ja nie jestem w porządku – Ty jesteś w porządku
  • Ja nie jestem w porządku – Ty nie jesteś w porządku
  • Ja jestem w porządku – Ty jesteś w porządku

Człowiek o postawie asertywnej wychodzi z założenia, że sam jest w porządku i inni również (ja jestem OK, Ty jesteś OK).

Asertywność buduje zdrowe relacje

Nieumiejętność określenia własnych granic może wywoływać stres. Jest to konieczne. To świadomość tego, co w danej chwili jest mi potrzebne oraz rozpoznanie tego, co utrudnia osiągnięcie celu, a także przeszkadza w przystosowaniu się do danej sytuacji.

Siedem warunków asertywności (H. Hamer, 1999)

  1. Dawanie innym ludziom tych samych praw, co sobie (np. do błędów, niewiedzy,           do zabawy, do wypoczynku, do zapominania i inne).
  2. Dbałość o zwięzłość i precyzję wypowiedzi.
  3. Stosowanie komunikatów typu „Ja”.
  4. Przyjazna i zdecydowana mowa ciała.
  5. Spójność mowy ciała ze słowami.
  6. Naturalne zachowanie się bez „maski” i udawania.
  7. Uprzejmość bez okazywania wyższości czy dominacji.

Prawa człowieka wg Herberta Fensterheima

  1. Masz prawo do wyrażania siebie, swoich opinii, potrzeb, uczuć – tak długo, dopóki nie ranisz innych.
  2. Masz prawo do wyrażania siebie, nawet jeśli rani to kogoś innego – dopóki Twoje intencje nie są agresywne.
  3. Masz prawo do dysponowania swoim ciałem, czasem i własnością, jeśli to, co robisz jest dobre dla innych.
  4. Masz prawo do przedstawiania innym swoich próśb – dopóki uznajesz, że oni mają prawo odmówić.
  5. Są sytuacje, w których kwestia praw poszczególnych osób nie jest jasna. Zawsze jednak masz prawo do przedyskutowania tej sytuacji z drugą osobą.
  6. Masz prawo do korzystania ze swoich praw.

Twoje prawa są ważne:

  • Masz prawo myśleć przede wszystkim o sobie
  • Masz prawo popełniać błędy
  • Sam wiesz najlepiej co czujesz. Inni nie mają prawa wypowiadać się nt. słuszności Twoich uczuć
  • Zawsze masz prawo wyrazić swoją opinię
  • Masz prawo zmienić zdanie i wybrać inny sposób działania
  • Masz prawo zadawać pytania i prosić o wyjaśnienie
  • Masz prawo negocjować warunki
  • Masz prawo prosić o pomoc i wsparcie
  • Masz prawo mówić o swoim samopoczuciu

Jak wyrażać asertywność na co dzień?

  • Posługuj się komunikatami typu „Ja” i często używaj określeń: Ja… uważam, że… czuję, że… chcę… weźmy się do… co myślisz o…
  • Miej głos stanowczy, ale miękki
  • Utrzymuj kontakt wzrokowy z rozmówcą, odczuwają empatię drugiej osoby, a także przejawiają pewność siebie oraz siłę

Asertywna komunikacja jako podstawa komunikacji

Zarządzania sobą i budowania relacji z innymi:

  • Uległość – kiedy tylko prawa naszego rozmówcy są ważne, konsekwencją takiej postawy jest frustracja, poczucie krzywdy i wykorzystania, straty,
  • Agresja – kiedy tylko moje prawa są ważne – konsekwencją takiej postawy jest destrukcyjnie wyrażana złość, poczucie niezadowolenia i winy, niszczenie relacji,
  • Asertywność – kiedy zarówno moje, jak i prawa rozmówcy są ważne – zdrowe wyrażanie, stanowcze i bez lęku, swoich emocji, postaw, opinii z szacunkiem dla siebie i innych.

Osoba a zachowanie

Bardzo częstym błędem w asertywnej komunikacji jest zjawisko zlania się w wypowiedzi osoby i zachowania. Jest to bardzo niebezpieczne zjawisko, ponieważ bardzo destrukcyjnie działa na rozmówcę. Prowadzi do uogólnień na temat danej osoby. Przykład: Jesteś nieodpowiedzialny. Znacznie lepiej zastąpić komunikatem: Lubię Cię i nie podoba mi się, że spóźniasz się na moje imieniny.

Podsumowanie:

Asertywności tak jak alfabetu można się nauczyć. Jest to kompetencja miękka, dzięki której poprawiasz relacje z innymi. Pozwala Ci też na życie w zgodzie ze sobą. To nic innego jak  odmawianie, wyrażanie własnego zdania, krytyki, czy przeciwstawianie się w sposób jaki do tej pory czyniłeś, lecz z jedną jednak jakościową różnicą. To wszystko ma się odbywać w szacunku do siebie i innych. Pamiętaj, że skuteczna asertywna komunikacja nie polega jedynie na doborze odpowiednich słów. Równie ważne jest: brzmienie, gestykulacja, intonacja i siła głosu oraz język ciała. Jeśli nie zrównoważymy wszystkich tych elementów, treść naszego komunikatu pozostanie niejasna.

Czym jest autoprezentacja?

Autoprezentacja jest zwykle rozumiana jako zabieg, którego się podejmujesz, by zmodyfikować sposób w jaki jesteś postrzegany przez innych ludzi oraz po to, by na innych wywrzeć pożądane wrażenie. Robisz to używając sygnałów werbalnych i niewerbalnych. Autoprezentacja bazuje na tym jak się zachowujesz i jak wyglądasz. To sposób na pokazanie siebie takim, jak jesteś lub takim, jakbyś chciał faktycznie być. To kierowanie odczuciami.

Po co to wszystko?

Autoprezentacji przyświeca kilka celów. Dzięki niej:

  • zdobywasz wpływ na innych: dzięki temu możesz osiągnąć swój cel jak najmniejszym kosztem;
  • łatwiej budujesz własną tożsamość i pozytywniej oceniasz siebie; to strategiczna metoda sprawowania kontroli nad własnym życiem;
  • szybko rozeznajesz się, kto jest kim, usprawniasz relacje między ludźmi;
  • nasilają się w Tobie pozytywne, a osłabiają negatywne emocje.

 

Autoprezentacja w teorii

Autoprezentacja jest elementem ludzkiej natury. Koncepcja „ja” – czyli przekonania na swój temat, wizja siebie – zależą w dużej mierze od tego, jak widzą nas inni. Właśnie na podstawie tego utrzymujesz, podwyższ bądź tracisz dobre mniemanie o sobie, czyli poczucie własnej wartości. Ludzie w obliczu sukcesów i porażek skłonni są przyjmować określone wzorce zachowań mające charakter autoprezentacyjny (Szmajke, 1996). Wyobrażenia innych ludzi o Tobie mają duży wpływ na Twoją pozycję społeczną, relacje, a nawet samoocenę oraz poczucie własnej wartości.

Życie=teatr?

Tak uważał amerykański socjolog i pisarz, Erving Goffman, który mówił o tzw. perspektywie dramatycznej. Według niego większość relacji i interakcji społecznych można porównać do spektaklu teatralnego. Ludzie przez całe życie odgrywają pewne role. Mogą się one zmieniać wraz z wiekiem i osiągnięciami, ale zawsze są zbiorem oczekiwań stawianych przez innych członków społeczeństwa albo wynikających z zajmowanej właśnie pozycji. Każda z ról wiąże się z istnieniem praw, obowiązków oraz zakazów i nakazów. Rola jest elementem większego scenariusza, w którym są też uwzględnieni inni aktorzy i każdy z nich musi dostosować się do gry pozostałych. Na takich samych zasadach budowane są relacje oraz interakcje społeczne. Według Goffmana aktorzy prezentują się chcąc jak najlepiej odegrać rolę.

Między autoprezentacją a manipulacją

W związku z tym, że wizerunek jest dla Ciebie tak ważny starasz się go kontrolować, czyli zwyczajnie dokonujesz autoprezentacji lub manipulacji wrażeniem. Manipulacja jednak nie kojarzy się dobrze. Myślisz zapewne od razu o kłamstwie, naciąganych faktach, instrumentalnym posługiwaniu się innymi w celu uzyskania konkretnych korzyści. Autoprezentacja zazwyczaj dokonywana jest głównie z pobudek egoistycznych, ale przynosi pożyteczne skutki społeczne. Mark Leary dowodził w swoich badaniach, że autoprezentacja nie jest kłamstwem. Ludzie prezentują poprzez nią najczęściej prawdziwy wizerunek siebie – tyle że zwracają uwagę innych na pewne elementy, a od innych ją odwracają.[i]

Ciekawe spojrzenie na tę kwestię prezentuje belgijski literaturoznawca, krytyk literacki i filozof – Paul de Man. Według niego zdrowie umysłowe może istnieć jedynie dlatego, że zgadzamy się funkcjonować w konwencjach dwulicowości i obłudy. Z chwilą pokazania maski autentyczna osoba ukryta pod spodem nieuchronnie okazuje się istotą na krawędzi szaleństwa (de Man P., 1991).

Zjawiska psychologiczne a autoprezentacja

Autoprezentacja wiąże się ze zjawiskami psychologicznymi. To tzw. cztery poziomy kontroli wrażenia wywieranego na innych (Leary, Kowalski, 2001):

  • Ignorowanie wywieranego wrażenia to całkowita nieświadomość, jak spostrzegają Cię inni. Nie zastanawiasz się w ogóle nad tym.
  • Świadomość wywieranego wrażenia to stan akceptacji faktu, że ludzie tworzą sobie Twój wizerunek. W sposób naturalny go akceptujesz i nie starasz się go zmienić.
  • Świadomość publiczna to skłonność do ciągłego zdawania sobie sprawy, że jesteś przedmiotem uwagi. Jesteś wyczulony na punkcie Twojej osoby Negatywnie reagujesz na odrzucenie oraz w większym stopniu koncentrujesz się na własnej reputacji. Jest to warunek konieczny, ale niewystarczającym do powstania tzw. lęku społecznego.
  • Bycie w centrum uwagi uruchamia w Tobie proces kontroli wywieranego na innych wrażenia. Masz świadomość, że jesteś obserwowany i oceniany. Osoby o wysokim poziomie obserwacyjnej samokontroli zachowania dość trafnie odczytują ekspresję emocjonalną u innych ludzi.

Taktyki/rodzaje autoprezentacji

W psychologii społecznej (Jones, Pittman 1982) wyróżnia się dwie główne kategorie strategii autoprezentacyjnych – obronne i asertywne:

  • Obronne taktyki autoprezentacji (samoutrudnianie, suplikacja/autodeprecjacja, wymówki, usprawiedliwienia, przeprosiny) – to zachowania ukierunkowane na ochronę, utrzymanie albo obronę zaatakowanej lub zagrożonej tożsamości i wartości siebie samego. Chodzi o to, żeby uniknąć porażki. Takie zachowania charakteryzują głównie osoby o niskiej samoocenie.
  • Asertywne taktyki autoprezentacji (ingracjacja, autopromocja, świecenie przykładem, zastraszanie/intymidacja, świecenie odbitym blaskiem)–to zachowania ukierunkowane na zbudowanie, pozyskanie i utrwalenie tożsamości siebie samego. Motywacją jest pragnienie osiągnięcia sukcesu autoprezentacyjnego. To taktyka osób o raczej wysokiej samoocenie.

Obronne taktyki autoprezentacji:

  • Samoutrudnianie – przewidujesz niepowodzenie i jednocześnie masz już przygotowane wyjaśnienia, które mają być odciążające dla Ciebie. Takie zachowanie pozwala ochronić poczucie wartości, ale tylko na krótką metę.
  • Suplikacja/autodeprecjacja – pokazujesz własną bezradność, by otrzymać pomoc i wsparcie innych. W takiej sytuacji odwołujesz się do normy odpowiedzialności społecznej, która mówi o tym, że trzeba Ci pomóc, bo Twój los przecież zależy od innych.
  • Wymówki – minimalizujesz osobistą odpowiedzialności za wydarzenia, zaprzeczasz intencji wyrządzenia szkody lub przekonujesz, że nie miałeś kontroli nad przebiegiem sytuacji.
  • Usprawiedliwienia – akceptujesz własną odpowiedzialności przy jednoczesnych próbach budowania wizji czynu jako mało szkodliwego. Przekonujesz, że szkody są pozorne i nikogo nie krzywdzą (np. przy oszukiwaniu na egzaminie).
  • Przeprosiny – akceptujesz własną odpowiedzialności za szkodę, okazujesz żal oraz starasz się wynagrodzić w jakiś sposób szkodę. To najprawdopodobniej najskuteczniejszy sposób przywracania własnego pozytywnego obrazu w oczach innych.

Asertywne techniki autoprezentacji:

  • Ingracjacja – wkradasz się w cudze łaski i zaskarbiasz sobie sympatię innych prawiąc komplement, podzielając poglądy innych, wyświadczasz przysługę. I tutaj pojawia się tzw. dylemat lizusa. Jeśli przesadzimy w okazywaniu sympatii, druga osoba zacznie wątpić w naszą szczerość. A oto jak możesz uniknąć bądź rozwiązać ów dylemat:
    • prezentuj także poglądy sprzeczne z wartościami rozmówcy, ale w mniej ważnych sprawach;
    • konstruuj sytuację w taki sposób, że rozmówca sam pytał Cię o pogląd.
  • Autopromocja – prezentujesz siebie jako osobę kompetentną z dokonaniami. Często taka taktyka występuje w czasie rozmów kwalifikacyjnych. Świecenie przykładem
  • Świecenie przykładem – jako człowiek moralny podkreślasz swoją uczciwość i dobroczynność. Musisz być w tym konsekwentny, by nie uznali Cię za hipokrytę.
  • Zastraszanie/intymidacja – przedstawiasz się jako człowieka „twardy”, niebezpieczny, agresywny, nieprzyjemny i groźny, który może narobić kłopotów i od którego nie można niczego uzyskać. Przez zastraszanie pozyskujesz siłę społeczną.
  • Świecenie odbitym blaskiem (autoprezentacja pośrednia) – tworzysz swój publiczny wizerunek nie przez swoje dokonania i sukcesy, ale poprzez informacje o innych osobach (lub obiektach), z którymi jesteś kojarzony.

Podsumowanie:

Wybór stylu autoprezentacji może być determinowany sytuacją, otoczeniem, normami kulturowymi i wymaganiami pełnionej roli społecznej. Osoby o niskiej samoocenie raczej unikają ryzyka i skupiają się na obronnych formach autoprezentacji. Podobnie jest z osobami lękliwymi, które odczuwają duże obawy w relacjach z innymi. Styl ofensywny i asertywny wydają się być domeną osób o wysokiej samoocenie. Sprzyjają skłonności do rywalizacji i braku tendencji empatycznych, co wiąże się często z naruszaniem norm społecznych. Można oczekiwać, że są one mniej dostępne dla osób o silnej potrzebie aprobaty społecznej, a szczególnie prawdopodobne u osób o cechach osobowości aspołecznej. Z wysoką samooceną związana jest tendencja do autopromocji i zabiegania o podziw ze strony innych. Osoby o wysokiej samoocenie są bardziej skłonne do prezentowania swoich uzdolnień i kompetencji, a osoby o samoocenie niskiej skupiają uwagę na swej społecznej działalności. Po sposobie autoprezentacji poznasz z kim masz do czynienia. Odciskaj swoje ślady w percepcji innych na swoich warunkach. Rób to rozważnie. Wykorzystuj wiedzę psychologiczną, by lepiej zrozumieć siebie, ale też innych.

[i] Leary.,  M.(2017), Wywieranie wrażenia. Strategie autoprezentacji, GPW.

Rozmowa telefoniczna z trudnym klientem

Nie ma podobno trudnych klientów, są tylko źle obsługiwani. Jeśli spojrzysz na to pod tym kątem, łatwiej Ci będzie przejść przez rozmowy, które nie idą jak z płatka. Jeśli po drugiej stronie słuchawki napotykasz na opór lub kogoś aroganckiego ustal od razu jasno zasady komunikacji. Jeśli klient nie będzie ich respektował, rozłącz się. Chcesz spróbować? Oto  przykładowa rozmowa:

Klient: „Jak tak można oszukiwać klienta?! Co Wy w ogóle sobie myślicie?! Banda pozbawionych rozumu osób!!!”

Ty (wyizolowanie emocji, opanowanie): „Dzień dobry. Jest mi miło, że Pan zadzwonił do nas”

Klient: „Słucham?! O czym Pan mówi?! Chyba odjęło Panu rozum!!!”

Ty (postawienie granicy): „Bardzo chętnie z Panem porozmawiam i pomogę, ale mam jeden warunek. Przestanie Pan na mnie podnosić głos”

Klient: „I jeszcze ma Pan czelność dyktować warunki?! Cóż za bezczelność?! ”

Ty (element zaskoczenia): „Chciałbym Panu bardzo pomóc i spokojnie porozmawiać. Proszę zadzwonić, gdy Pan się uspokoi. Wysłucham Pana wtedy z przyjemnością i postaram się znaleźć rozwiązanie. Przepraszam i do usłyszenia.”

Kto pyta, nie błądzi

Gdy uda Ci się jednak uspokoić we wstępnej fazie rozmowy wzburzonego klienta, okaż mu zrozumienie i przede wszystkim dopytaj w czym problem. Formułuj konkretne pytania.

Klient: „Widzi Pan, że jestem zdenerwowany. Ale dobrze porozmawiajmy. Może mi Pan pomoże. Mam nadzieję. Kupiłem Państwa produkt i okazało się, że nie działa.”

Ty (doprecyzowanie): „Rozumiem Pana doskonale. Może Pan mieć powód do zdenerwowania. Proszę powiedzieć, co dokładnie się stało, bym mógł się odpowiednio zająć Pana reklamacją?”

Okaż empatię

Nie odpieraj zarzutów. Nie szukaj winnych. Pokaż, że firma jest gotowa wziąć odpowiedzialność, skoncentruj się na tym, by konstruktywnie pomóc. W ostateczności staraj się zrekompensować stratę.

Ty:  „Najmocniej przepraszam w imieniu firmy za to, że naraziliśmy Pana na nieprzyjemności. Postaramy się błąd jak najszybciej naprawić i będziemy starali się, by w przyszłości nic podobnego nie miało miejsca.”

Odroczenie klienta

Jeśli klient jest wyjątkowo uciążliwy, eskaluje konflikt, zachowuje się ordynarnie i nie reaguje na wyciągniętą w jego stronę dłoń, możesz zastosować zasadę odsunięcia, czyli zbycia klienta. Zapewnij klienta, że oddzwonisz niebawem do niego, jak tylko ustalisz w jaki sposób rozwiązać jego problem. Z pewnością za dzień, dwa ochłonie i rozmowa będzie zupełnie inna. Pamiętaj jednak, by zawsze dotrzymać słowa.

Ty:Zajmę się osobiście Pana reklamacją. Potrzebuję jednak na to 2-3 dni. Proszę o wyrozumiałość i zostawienie kontaktu do siebie. Oddzwonię do Pana, jak tylko uda mi się cokolwiek ustalić.”

Iluzoryczna obietnica

Ostatecznie możesz posunąć się do złożenia iluzorycznej obietnicy, gdy po upływie czasu, który założyłeś na rozwiązanie problematycznej sytuacji,  klient pozostaje nieugięty i nadal zachowuje się wobec Ciebie roszczeniowo. Wyjaśnij najspokojniej jak tylko potrafisz swoje stanowisko, asertywnie postaw jeszcze raz granice i nie daj się absolutnie zakrzyczeć. Ostatecznie złóż obietnicę. Stosuj ją tylko w podbramkowej sytuacji. Z pomocą przychodzi  słowo wytrych –  „spróbuję”:

Ty: „Jak najbardziej spróbuję zrobić, co w mojej mocy, by rozwiązać zgodnie z Pana sugestiami sprawę. Skontaktuję się najszybciej jak tylko możliwe.”

Zbijanie zarzutu

Z pewnymi zrzutami trudno dyskutować. W ogóle błędem jest to robić. Dlatego absolutnie nie wdawaj się w wymianę argumentów i nie podważaj zdania klienta. Możesz go jednak wziąć z zaskoczenia i przyznać mu rację.

Klient:Po raz kolejny pomyliliście fakturę materiału. Zamawiałem zamszowe, a nie skórzane buty.”

Ty:Ma Pan rację, to nasz błąd. Jak najszybciej skorygujemy to. W tej chwili pracujemy nad podwójnym systemem sprawdzania zamówienia. Czy myśli Pan, że to dobry pomysł i pomoże nam uniknąć takich błędów w przyszłości?”

 Klient ma zawsze rację

Klient ma zawsze rację. Nawet gdy jej nie ma. Nie staraj się udowodnić, że jest inaczej. Sprytnie jednak możesz argumentować i dublować logikę klienta. Stawiaj otwarte pytania prosząc o sugestię rozwiązania. W ten sposób przekierujesz uwagę klienta na inne tory. Nie pozostanie z przekonaniem, że próbowałeś przekonać go, że nie ma racji.

Klient:Jesteście chyba najdrożsi na rynku. Nie znam drugiej takiej firmy, która się tak ceni.”

Ty: „Cena jest miernikiem jakości. W naszym wypadku przekłada się na jakość produktu, standard obsługi, terminowość dostaw. Oferujemy też spore zniżki przy składaniu większej wartości zamówień. Może rozważyłby Pan rzadsze, ale większe zakupy? Zaproponowałbym wtedy rabat.”

Klient na „nie”

Trafiasz na opór klienta. Nie jest zainteresowany ofertą. Pana z jego ust słowo „nie”. Absolutnie nie żądaj od niego wytłumaczenia, dlaczego tak się dzieje. Zirytujesz go i narazisz na szukanie negatywów. Zapytaj lepiej o sytuację hipotetyczną i wymagającą nieco kreatywności od klienta. Co musi się stać, żeby rozważył współpracę z Twoją firmą. Myśl taka mimochodem zakiełkuje w jego głowie. Wymyślenie choć jednego argumentu pozwoli mu na zmianę nastawienia i nie pozostawi niesmaku.

Ty:Rozumiem doskonale Pana sytuację, ale proszę tylko powiedzieć, jak powinniśmy rozwinąć ofertę, co zmienić i ulepszyć, by rozważył Pan współpracę z naszą firmą? Jesteśmy w tej chwili na etapie wdrożeń wielu nowych rozwiązań, a każda sugestia jest warta rozważenia.”

 „Dlaczego” to klucz do klienta

Nie stosuj tej zasady, gdy wyczuwasz, że klient jest zniecierpliwiony i nie ma czasu. To pytanie skieruj raczej do przychylnych rozmówców, otwartych i rozmownych. Dzięki pytaniu „dlaczego” dowiesz się więcej niż z analizy rynkowej. Dzięki nim poznasz pobudki stojące za decyzjami konsumenckimi. Będziesz miał szanse zmodyfikować usługę i poznać preferencje klienta. Przeprowadzaj zatem na własną rękę badanie konsumenckie. Swobodnie i szczerze. Otworzy Ci oczy na wiele spraw.

 Klient: „Nie interesuje mnie w ogóle Państwa oferta.”

Ty: „Tak słyszę i rozumiem Pana, ale jestem ciekaw dlaczego?”

Klient: „Współpracujemy od lat z dostawcą spod Warszawy. Nie zamierzamy tego zmieniać. Jest zdecydowanie tańszy, choć ostatnio, wie Pan, ma problem z terminowością.”

Ty: „Dlaczego Pana zdaniem nie dotrzymuje terminów? Pewnie to duża firma i nie wyrabia się za zamówieniami?”

Klient: „Tak to ten koncern X. Podobno na początku roku redukował koszty i trochę pracowników pozwalniał.”

Ty: „To zupełnie inaczej niż w naszej firmy. My  się rozwijamy dość dynamicznie i ciągle zatrudniamy nowych pracowników. Szkolimy…”

Podsumowanie:

Trudny klient będzie rzucał Ci kłody pod nogi. Wystawiał Twoją cierpliwość na próbę. Egzamin będziesz zdawał każdego dnia, ale jeśli nauczysz się pewnych technik i zrozumiesz, co kryje się za wrogą postawą, na pewno będzie Ci łatwiej. Dobrze poprowadzona rozmowa usatysfakcjonuje Ciebie i klienta, a tego źle nastawionego zamieni w sojusznika. Dlatego nie bierz do siebie tego, co mówi. Traktuj z dystansem, ale rzeczowo, zdecydowanie i uprzejmie.

Halo, słucham – telefoniczna obsługa klienta

Gdy jedynym zmysłem poznania dla klienta jest słuch, warto wiedzieć jak skutecznie…mówić. Jak posługiwać się komunikacją werbalną i prajęzykową. Sposobem mówienia można uśpić czy rozdrażnić słuchacza ale też zaintrygować, lub wręcz zachwycić. Głos ma wielką moc. Podobnie jak sposób w jaki mówimy. Całość przekazu, który trafia do klienta przez telefon stanowi treść komunikatu, oraz to jak go „ubieramy” tzw. parajęzyk (tempo, artykulacja, głośność, barwa, rytm). Sposób mówienia to umiejętność, którą można rozwijać.

Parajęzyk, czyli opakowanie rozmowy

Czy rozmowa, którą prowadzisz z klientem odniesie zamierzony skutek zależy w dużej mierze od Twoich strun głosowych (barwy, tonu, siły głosu), Twojego mózgu (tempo mowy) i aparatu mowy (artykulacja, wyrazistość mowy).

Im głębszy posiadasz głos i mówisz mniej monotonnie, a treść rozmowy jest niewyuczona i swobodna, tym większe prawdopodobieństwo, że Twój rozmówca uzna, że jesteś sympatyczny i kompetentny. Jednak zanim chwycisz za słuchawkę, w głowie napisz scenariusze rozmowy. Zacznij od rusztowania, po którym będziesz się wspinał.

Szkielet rozmowy

Każdą rozmowę zaczynamy od pozdrowienia: „dzień dobry”, „dobry wieczór”, „Hallo, słucham…”. Potem przedstawiamy firmę oraz siebie z imienia i nazwiska: „dzwonię z firmy/tu firma…”, „mówi …”, „przy telefonie…., „nazywam się…”. Następnie wyłuszczamy cel rozmowy: „Dzwonię w sprawie…”, „Chciałabym przedstawić Pani/Panu…” .

Czasami musisz rozwiać też wątpliwości rozmówcy: „chciałbym zapewnić, że…”

Nie bój się  parafraz. Powtarzaj, to co usłyszałeś. Zmniejsza to ryzyko niezrozumienia klienta: „sugeruje Pani/Pan, że …”, „z tego, co usłyszałem wynika, że …

Na koniec pozostaje wirtualny uścisk rąk, czyli podziękowanie: ”dziękuję za poświęcenie mi czasu…”, „bardzo miło było zamienić kilka słów…”. Zapewnij, że jesteś w każdej chwili do dyspozycji: „jeśli potrzebuje Pan więcej informacji, proszę śmiało dzwonić”, a na koniec pozdrów: „do usłyszenia…”.

 

Telefoniczny savoir-vivre

W rozmowie przez telefon obowiązują również  dobre maniery. Oto one:

  • odbieraj najpóźniej po trzech sygnałach
  • rozłączaj się po pięciu nieodebranych sygnałach (nie bądź nachalny)
  • zawsze uściśnij dłoń, czyli przywitaj się i przedstaw
  • nie komentuj niczego w czasie rozmowy, klient wszystko słyszy (rozmowy w tle, grające radio)
  • upewnij się czy rozmówca zechce poczekać przy telefonie (może na to nie mieć ochoty)
  • jeśli potrzebujesz konkretnych informacji, poinformuj o tym
  • zadawaj konkretne pytania
  • nie spoufalaj się
  • podsumuj i rozwiej wątpliwości
  • uściśnij dłoń na pożegnanie (to oczywiście przenośnia, opisana wyżej)
  • jeśli obiecałeś, że oddzwonisz, zrób to koniecznie

Jak rozbroić trudnego klienta?

Klient trudny, to tykająca bomba. Od Ciebie zależy, czy będziesz potrafił ją rozbroić. Kieruj się zasadami:

  • bądź empatyczny „Doskonale rozumiem”
  • okaż zrozumienie „Widzę, że ma Pani/Pan powód do zdenerwowania”
  • stawiaj granice „Nie życzę sobie, by Pani/Pan mnie krzyczał”
  • nie daj się obrażać „Proszę nie mówić do  mnie w ten sposób”
  • ale daj się wypowiedzieć „Słucham, proszę mówić…”
  • słuchaj aktywnie „Tak, rozumiem…”, „Oczywiście…”
  • wyizoluj emocje „Jestem spokojny i chciałbym w ten sposób porozmawiać”
  • szukaj aktywnie rozwiązania „Może takie rozwiązanie satysfakcjonowałoby Panią/Pana?…”
  • zaskocz „Bardzo się cieszę, że Pani/Pan mi o tym mówi…”
  • stosuj pozytywny filtr w ocenie klienta „Czego Pani/Pan potrzebuje?”, „Jak mogę pomóc?”

Podsumowanie:

Kulturalny język, odpowiednia barwa głosu, nienaganna artykulacja, przestrzeganie schematu rozmowy to klucz dobrej komunikacji telefonicznej. Taki kontakt bywa trudniejszy, bo wyciągasz wnioski, tylko na podstawie tego co słyszysz. Mimika, gesty, twarz rozmówcy nie są dostępne. W rozmowie telefonicznej skupiamy się na słowach i na parajęzyku. To one dostarczają nam informacji o rozmówcy. Reszta to tylko domysły. Pamiętaj jednak, że nawet najtrudniejszego klienta możesz zdobyć cierpliwością, empatią i zrozumieniem dla jego problemów i potrzeb.