Marcin Mańka Akademia Komunikacji i Wizerunku – Coaching

Dobre intencje jak placebo

Wiara w dobre intencje innych osób może nam osłodzić życie.  Nie są to wcale czcze słowa. Jak pokazują badania doceniamy osoby, w poczynaniach których odnajdujemy dobre serce i intencje. Poprawiają nam humor, a nawet uśmierzają ból. Oczywiście intencje, które przypisujemy działaniom innych osób inklinują w nas określone zachowanie.

Nie bez znaczenia jest również kontekst sytuacyjny. Wpływa na naszą interpretację wydarzeń i percepcję świata.

Czy ciastko może być bardziej słodkie?

Jak powiedział psycholog Kurt Gray: „to, jak odczytujemy intencje innych ludzi, zmienia sposób odczuwania bodźców fizycznych”. Udowodnił to w swoim eksperymencie.

Grupa badanych, którzy otrzymywali impuls elektryczny (45-70 V) z rąk życzliwego pomocnika eksperymentatora opisywała ból z tym związany jako mniejszy. Dawał on 50 –  dolarowy bon do wykorzystania w loterii za każdy wymierzony impuls. Z kolei w grupie, gdzie eksperymentator sprawiał wrażenie obojętnego, ból odczuwany był silniej. Dyskomfort był mniejszy również wtedy, gdy stymulacja odbywała się komputerowo.  Naukowcy wysnuli z tego badania wniosek, że ból fizyczny może być słabiej odczuwany, gdy spotykamy się ze zrozumieniem, współczuciem i troską drugiej osoby.

Drugi eksperyment polegał na tym, że część uczestników otrzymało ciastko z karteczką: „Zostawiłem je specjalnie dla ciebie. Mam nadzieję, że sprawi ci radość”. Pozostali dostali je z przyczepioną notatką: „Zrób z nim, co chcesz. Nie obchodzi mnie to. Dostałem je przypadkiem”. Pierwsza wiadomość sprawiła, że ciastko było nie tylko smaczniejsze, ale też słodsze w ocenie badanych. W tym kontekście wydaje się całkiem uzasadnione przysłowie: „przez żołądek do serca”.

Zasada ta, zdaniem psychologa, odnosi się także do wiary w Boga. Przykre zdarzenia bolą mniej, jeśli przypiszemy je działaniu miłosiernego Boga, a nie Boga, który mści się na nas.

Neurony lustrzane – w naszym mózgu odbija się  drugi człowiek

Nasze świadome JA znajduje się w korze przedczołowej. Tam gromadzone są wszystkie uświadomione procesy. W tym obszarze włoscy badacze na początku lat 90. odkryli  neurony lustrzane, które aktywizują się, gdy patrzymy na drugiego człowieka. Pobudzenie pojawia się w tym miejscu, które byłoby stymulowane, gdybyśmy wykonywali dokładnie tę samą czynność, co osoba, na którą patrzymy. Gdy obserwujesz osobę, która macha na pożegnanie ręką, w Twoim mózgu aktywizuje się obszar odpowiadający za tę czynność, choć wcale tego fizycznie nie robisz. Odbijasz sytuację w głowie, stąd nazwa – neurony lustrzane.

Wniosek?

Rodzaj reakcji człowieka, na którego spoglądasz, budzi w Twoim mózgu taki sam stan, jaki pojawiłby się, gdybyś faktycznie to robił. Dlatego śmiech jest zaraźliwy, podobnie ziewanie i generalnie emocje. Dzieję się tak w wyniku reakcji lustrzanej. A teraz odkryj tajemnicę, która tkwi w mózgu i przełóż na pracę z człowiekiem. Nie przekonasz nikogo do niczego, jeśli sam nie jesteś do tego przekonany, ponieważ Twoje nastawienie widać np. w Twojej mowie niewerbalnej, no chyba, że jesteś znakomitym aktorem.
Kolejny wniosek jest taki, że informowanie o Twoich dobrych intencjach, w sposób szczery… też ma duże znaczenie.