Marcin Mańka Akademia Komunikacji i Wizerunku – Coaching

Rozbieżność między „ja” realnym a „ja” idealnym. Koncepcja samowiedzy Tory’ego Higginsa

Każdemu z nas z pewnością zdarza się być niezadowolonym z siebie: z wyglądu, wiedzy czy efektów pracy. Gdy zaczynamy narzekać przy znajomych, ci mówią nam: „Przestań, przecież wiesz, że jesteś inteligentny i dobrze wykonujesz swoją pracę, szef jest z ciebie zadowolony!”, ale my niedowierzamy im, myśląc, że tylko chcą nas pocieszyć. Pamiętajmy jednak, że zazwyczaj uwagi przyjaciół i znajomych są słuszne: w wielu przypadkach nasze wątpliwości są wyolbrzymione i nieuzasadnione, a my sami oceniamy siebie zbyt surowo.

Jak widzę siebie, a jak widzi mnie świat

Spadek wiary we własne możliwości najczęściej wynika z tego, że to nie społeczeństwo, ale my sami jesteśmy dla siebie najsurowszym krytykami. Dlaczego? Bo nie zawsze widzimy siebie takimi, jakimi jesteśmy naprawdę. Badania Tory’ego Higginsa (1989) wykazały, że oprócz tzw. realnego spostrzegania własnego „ja” mamy tendencję do widzenia siebie takimi, jakimi chcielibyśmy być – jest to tzw. „ja” idealne (są to nasze marzenia, plany dotyczące przyszłości i stawiane sobie wymagania) lub takimi, jakimi powinniśmy być (np. jakie obowiązki powinniśmy wykonywać i jak powinniśmy to robić). Naukowiec dowiódł także, że jeśli jesteśmy dla siebie zbyt surowi i jeżeli to, jacy jesteśmy naprawdę, bardzo różni się od naszego wyobrażenia o tym, jakimi powinniśmy być, często towarzyszy nam poczucie rozczarowania, spada też poczucie własnej wartości.

Surowa samoocena a porównywanie się z innymi

Większość osób czytających ten artykuł zapewne zastanawia się, dlaczego często nasze myślenie o sobie tak bardzo różni się od tego, jak widzą nas inni. Dlaczego nie możemy widzieć siebie takimi, jakimi jesteśmy naprawdę, skoro to poprawiłoby naszą samoocenę, sprawiło, że bylibyśmy z siebie bardziej zadowoleni i łatwiej byłoby nam realizować wyznaczone sobie zadania? Najczęściej przyczyną jest porównywanie się do innych. Klasyczna teoria porównań społecznych (Festinger, 1954) zakłada, że ludzie mogą zorientować się co do tego, jacy są, albo na podstawie opinii innych osób, osiągnięć, które można zobaczyć lub zmierzyć, albo przez porównanie z innymi. Jeśli jesteśmy dla siebie zbyt surowi, te porównania najczęściej wypadają na naszą niekorzyść.

Jak przestać być zbyt surowym dla siebie

Negatywne czy przesadnie krytyczne osądzanie siebie często prowadzi do wyniszczającego zwątpienia w siebie i do zniechęcenia. Powinniśmy więc próbować zmieniać postrzeganie siebie. Jak to robić?

  1. Aby walczyć z negatywnymi myślami, musimy zdać sobie sprawę, jak dużo ich jest w naszej głowie. Najlepiej zrobić to w ciszy, podczas ćwiczeń pozwalających się zrelaksować. Najlepszym sposobem jednak jest psychoterapia – wcale nie trzeba być chorym, żeby z niej korzystać; wystarczą spotkania z coachem, ale o bardzo dobrym przygotowaniu psychologicznym.
  2. Kiedy już poznamy nasze negatywne myśli o sobie, możemy zacząć z nimi pracować. Ogólne oskarżenia wzgledem samego siebie powinniśmy „podważać”, znajdując przykłady wyjątków od reguły. Przykładowo aby unieszkodliwić myśl „nic mi nie wychodzi”, warto pomyśleć i przypomnieć sobie ostatni sukces, który osiągnęliśmy. Jeśli każdego dnia powtarzamy sobie, że „dzisiaj nie dałem z siebie wszystkiego w pracy”, warto zapytać siebie samego o powód takiego zachowania. Może nie wysypałeś się albo w pracy jest za głośno i to nie pozwalało Ci się skupić? Gdy się nad tym zastanowisz, zrozumiesz, że nie tylko Ty jesteś odpowiedzialny za to, że tak się stało, że są też czynniki, na które nie masz wpływu.
  3. Pomyśl o tym, jaką rolę w Twoim życiu odgrywają negatywne myśli. Postaraj się odpowiedzieć sobie na pytanie, czy np. ze stwierdzenia „Jestem beznadziejny” odnosisz jakieś korzyści. To pozwoli Ci zrozumieć, że takie myślenie nie pomaga, ale wręcz przeszkadza i sprawia, że czujesz się nieszczęśliwy.
  4. Spróbuj zwizualizować swoje krytyczne myśli. Psycholog Lisa Richberg radzi, by stosować metodę „pędzącego pociągu”, tzn. spróbować wyobrazić sobie, że wszystkie złe opinie o nas samych to szybki pociąg, który pędzi w naszym kierunku, a my mamy wybór, czy wsiąść i pojechać w niebezpieczną podróż, czy zostać i wrócić do istotnych dla nas spraw.
  5. Ćwicz postrzeganie otaczającej Cię rzeczywistości, tak aby widzieć ją taką, jaką jest. Nie porównuj jej do niczego ani nie oceniaj. Jeśli się już tego nauczysz, spróbuj wypróbować tę metodę na sobie.
  6. Wsłuchaj się w siebie. Zastanów się, skąd się bierze Twoja samokrytyka. Może są to słowa, które kiedyś od kogoś usłyszałeś. Często za naszym negatywnym myśleniem o sobie stoją inni ludzie: koledzy, współpracownicy, rodzice.

Naprawdę warto skorzystać z powyższych porad. Dzięki nim łatwiej będzie pozbyć się szkodliwego i nadmiernego samokrytycyzmu i zacząć budować dobre relacje z samym sobą.
Czy macie swoje sposoby na dbanie o samego siebie, chwalicie samych siebie, nagradzacie, a jeśli tak, to w jaki sposób?

Bibliografia:
Aronson, E. (2012). Człowiek istota społeczna, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
Wojciszke, B. (2011). Psychologia społeczna, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR.